czyli jak czytać oświadczenia rządowe.
Wiele agencji informacyjnych szeroko (i całkowicie bezkrytycznie) rozpropagowało oświadczenie Ministerstwa Klimatu i Ochrony Środowiska z dnia 17 luty 2026 o treści podanej tutaj .
A zatem, według przedmiotowego oświadczenia
moc zainstalowana OZE osiągnęła "aż" 37777 MW.
A ponieważ ma to być połowa mocy zainstalowanej, obliczamy samodzielnie, że
cała moc zainstalowana PL osiągnęła 75554 MW.
A zatem stawiamy zarzut niegospodarności, albowiem każe się nam płacić za budowę i utrzymanie aż 75 GW źródeł energii do średniego zapotrzebowania 2025 PL wynoszącego zaledwie 18 GW.
Informacje pominięte przez M.Klimatu autor zebrał samodzielnie korzystając z serwera PSE. To są te same dane, które każdy z nas ogląda codziennie na stronie tytułowej PSE, tylko autor je zebrał i opracował, obliczając między innymi dodatkowo wymagane tutaj wielkości średnie.
Suma pozycji "Krajowe zapotrzebowanie na moc 2025 PL" wynosi 158 194 939 MWh, czyli średnio 18059 MW. Zapotrzebowanie nasze jest zmienne, od około 11 GW do 28 GW, średnio, jak podano 18 GW. Zbudowano 75 GW źródeł.
Ministerstwo Klimatu nie zestawiło razem mocy zainstalowanej i mocy zapotrzebowania.
Czytelnikowi nie dano szansy na znalezienie punktu odniesienia. Nikt zresztą tego nie robi. PSE tylko sporządza techniczny bilans mocy, albowiem musi, bo samo życie zmusza dyspozytorów do bieżącego zapanowania nad systemem.
Ale poza tym nikt już z urzędu nie interesuje się bilansem mocy. Poprzedni Prezes URE pan Rafał Gawin wyrażał zaniepokojenie spadającą ilością przyłączeń fotowoltaiki. Obecna Prezes URE pani Renata Mroczek martwi się o zazielenienie ciepłownictwa. Nasze najwyższe czynniki w ogóle nie poczuwają się do obowiązku zapanowania nad bilansem energetycznym kraju. Ewentualnie jakieś głosy wyrażające obawy można zaleźć w mediach prawicowych, ale w mediach głównego nurtu na pewno nie. "Czwarta władza" nie jest zdolna do samodzielnego myślenia, tym bardziej myślenia krytycznego.
Wydawało by się, że mamy gospodarkę rynkową. Zatem bilans podaż-popyt będący podstawą tejże właściwie powinien być badany w pierwszej kolejności. Dodatkowo system elektroenergetyczny ma tę cechę szczególną, że bilanse mocy czynnej i biernej muszą być spełnione po wartościach chwilowych. Przy zapotrzebowaniu średnim 18 GW mamy 9 GW nienaruszalnej mocy wynikającej z 5 GW minimum stabilizacyjnego jednostek wytwórczych centralnie dysponowanych i 4 GW źródeł stabilnych nie zarządzanych centralnie (mogą to np. być elektrociepłownie, w tym EC biomasowe). Zatem miejsca na nOZE (OZE niestabilne) jest zaledwie 9 GW. Wszystko powyżej będzie albo wyeksportowane ze stratą, albo brutalnie wyłączone, bo dyspozytor - osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo na bieżąco nie będzie się z tym certolić tylko to wyłączy poleceniem operacyjnym.
Tymczasem festiwal budowy nadmiaru mocy trwa. Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej uparcie przekonuje nas, że potencjał wiatrowy Bałtyku sięga 34 GW - no i co z tego? Cały popyt (po uwzględnieniu uwarunkowań technicznych) wynosi gigawatów dziewięć, łącznie dla obu rodzajów nOZE. Pani Minister Kloska szczyci się zbudowaniem 35 GW nOZE i co z tego, skoro miejsca jest na 9 GW? Cały plan rozwoju (KPEiK) napisany pod przewodnictwem p.Kloski opiewa na budowę 150 GW źródeł i instalacji energetycznych do zapotrzebowania 18 GW obecnego i 30,8 GW prognozowanego (WAM, 270 TWh). Mało tego - Polskie Sieci Elektronergetyczne to akceptują i zamierzają zbudować i utrzymać sieci zdolne do przesyłania nadmiaru mocy j.w. Chociaż przyznajemy, że PSE siłą rzeczy z wszystkich wymienionych podmiotów najbardziej trzyma się realiów. W planach rozwoju PSE znajdziemy taki piękny i całkowicie słuszny zapis, że pomimo zbudowania magazynów i kotłów elektrodowych nadmiar mocy OZE i tak trzeba będzie wyłączać, ponieważ dysproporcja mocy i produkcji OZE jest tak znacząca, że żadną miarą tego inaczej opanować się nie da. Przynajmniej tu odpowiedzialni ludzie uczciwie postawili sprawę. Politycy szczycą się mocami nie pracującymi, albo do wyłączenia. A co do prognozy zapotrzebowania to autor raczej prognozuje recesję spowodowaną wysokimi cenami energii i przeniesieniem produkcji do Argentyny, niźli wzrost zapotrzebowania.
Drogi czytelniku, do zapotrzebowania zmiennego 11-28 GW potrzeba około 35 GW elektrowni stabilnych. Kilka GW musi być w rezerwie wirującej ze względu na bezpieczeństwo, kilka GW to rezerwa na ubytki awaryjne. 75 GW nie trzeba na pewno. Ta druga połowa, czyli OZE, to tylko zbyteczny nadmiar ponad obligo generujący podwójny koszt systemu w zamian za nędzne efekty domniemanego uratowania świata, o czym jeszcze będzie poniżej.
Tak przy okazji - autor rozważał, czy tej publikacji nie zatytułować "magiczna liczba 8760". Jest to ilość godzin w roku. Bez jej znajomości nie ma się co za analizy energetyczne brać. Dzieląc produkcję roczną w [GWh] przez 8760 h otrzymamy moc średnią w [GW], a mnożąc moc zainstalowaną otrzymamy potencjał produkcyjny. Zieloni propagatorzy nOZE bazują właśnie na nieznajomości tej podstawowej przecież wielkości, bo nawet fachowiec wysokiej klasy ( nie mówiąc o politykach) nie podzieli szybko w pamięci przez tak nierówną liczbę. Szczerze mówiąc - posiadanie tej właśnie "tajemnej wiedzy" zmotywowało autora do "zdezinformowania informacji rządowej".
Ministerstwo Klimatu posłużyło się pojęciem mocy zainstalowanej.
Moc zainstalowana to moc zarejestrowana na papierze. Wymogi spełnione, urzędnik zarejestrował. Z powyższego nijak nie wynika, czy urządzenie stoi, czy pracuje i ile wyprodukowało. Ale trzymając się konwencji p.Kloski podajemy pozostałe moce zainstalowane:
37777 MW - moc zainstalowana OZE,
24808 MW - moc zainstalowana fotowoltaiki,
10550 MW - moc zainstalowana wiatraków,
35358 MW - moc zainstalowana nOZE (czyli suma wiatraków i foto),
  2419 MW - moc zainstalowana OZEs (czyli OZE stabilnych, jak biomasa i elektrownie wodne).
Tę ostatnią wielkość autor obliczył samodzielnie, domykając bilans, czego Ministerstwo Klimatu również nie dopełniło.
Ministerstwo Klimatu pomieszało razem osiągi źródeł stabilnych OZEs i niestabilnych nOZE.
Jest to bardzo wygodny zabieg, ponieważ biomasa i woda mają znacznie lepsze osiągi produkcyjne i pozwalają nieco podrasować (nie)osiągi, czy też ukryć skalę nieprawidłowości towarzyszących wiatrakom i fotowoltaice. Dalsze zestawienia również sporządzimy na podstawie informacji Ministerstwa Klimatu i uzupełnień na podstawie danych PSE, nie wdając się już w wyjaśnienia, które dane pochodzą od kogo. Czytelnik otrzyma opracowany komplet, zarówno pod postacią danych produkcyjnych, jak i mocy średnich.
Kolejno, za rok 2025 będą to: produkcja OZE łączna 54743 GWh, produkcja wiatraków 21848 GWh, produkcja foto 19225 GWh, produkcja nOZE 41073 GWh, produkcja OZEs 13670 GWh.
A teraz te same wielkości już podzielone przez 8760 h, aby zaprezentować państwu średnie roczne moce na produkcji oraz dlatego, aby przeprowadzić porównanie wielkości mianowanych w tych samych jednostkach!
6249 MW - produkcja OZE średnia,
4689 MW - produkcja nOZE średnia ,
2494 MW - produkcja wiatraków średnia,
2195 MW - produkcja fotowoltaiki średnia,
1560 MW - produkcja OZEs średnia .
Natępnie podzielimy podane moce na osiągach produkcyjnych przez moce zainstalowane tak pięknie promowane przez panią Minister Klimatu i obliczymy wielkości tak skrzętnie ukryte przez Minister Klimatu przed opinią publiczną.
  1560/2419=0,645 - wskaźnik wykorzystania mocy zainstalowanej OZEs,
4689/35358=0,132 - wskaźnik wykorzystania mocy zainstalowanej nOZE,
2494/10550=0,236 - wskaźnik wykorzystania mocy zainstalowanej wiatraków,
2195/24808=0,088 - wskaźnik wykorzystania mocy zainstalowanej fotowoltaiki.
Źródła sterowalne oparte na biomasie osiągają wskaźniki wykorzystania powyżej 0,80, statystykę dla źródeł sterowalnych psują zapewne elektrownie wodne zmuszone do pracy regulacyjnej na rzecz OZE niestabilnych, ale już widać, że nie tu jest problem.
Największy problem jest z fotowoltaiką, która jest jak piryt - złoto głupców. Pięknie się świeci latem w południe. W zimowe noce trwające 15-16 godzin i przy najwyższych zapotrzebowaniach na prąd, w tym prąd do celów grzewczych - zawodzi kompletnie.
35 GW nOZE podzielone przez 18 GW zapotrzebowania średniego informuje nas, że staraniem takich osób, jak p. Minister Kloska, zbudowano już 196 % mocy nOZE (w stosunku do potrzeb).
Pomimo tak wielkiego wysiłku inwestycyjnego oba typy niestabilnych źródeł odnawialnych potraktowanych łącznie wykorzystują do domniemanego uratowania klimatu swój potencjał w zaledwie 13,2 %. Jest to tragiczny wskaźnik ekonomiczny, ale przecież powinno to być tragedią także dla osób emocjonalnie zaangażowanych w tzw. walkę z ociepleniem klimatu. Opodatkowaliście bez żadnej litości gospodarkę i społeczeństwo, dostaliście pieniądze, a efektem całego Waszego wysiłku jest np. fotowoltaika, która w stosunku do swojego potencjału generuje w rzeczywistości zaledwie 8,8 % energii zdekarbonizowanej. nOZE nie sprawdzają się pod każdym względem: technicznym, ekonomicznym, ale także i klimatycznym. 25.02.2026