Energetyka, muzyka i publicystyka.
Grzegorz Kwiecień. Prywatna strona autora.

 

Mapa witryny
Poprzedni
Następny

Hiszpania 28.04.2025 blackout Entso-e

Wstęp
W dniu 20 marca 2026 opublikowano Raport końcowy Panelu Eksperckiego ICS w sprawie incydentu w Hiszpanii i Portugalii w dniu 28 kwietnia 2026. Raport dostępny jest na stronie Entso-e pod adresem tutaj. To duży plik, nie klikaj bez potrzeby.

ENTSO-E (ang. European Network of Transmission System Operators for Electricity) to Europejska Sieć Operatorów Elektroenergetycznych Systemów Przesyłowych. Jest to organizacja zrzeszająca operatorów systemów przesyłowych (OSP) energii elektrycznej z całej Europy.

Raport jest podpisany przez 49 osób z wielu krajów, wśród nazwisk rozpoznajemy autora/współautora polskiego planu obrony KSE z czasów, kiedy te plany nie były tajne, więc ani umocowanie prawne przedmiotowego zespołu ekspertów, ani dobór personalny nie budzi zastrzeżeń.

Sam raport jest przede wszystkim długi (470 stron), co wynika z potrzeby staranności, problemów prawnych i proceduralnych, a także zasady pisania długich raportów. W omówieniu dotyczącym raportu Rządu Królestwa Hiszpanii polecanym tutaj autor dość dosadnie przypomniał, że pisanie raportów ma długą tradycję negatywną. Raport nie może zaszkodzić twórcy raportu, raport musi zawierać odwołania do zasad gwarantujących odpowiednie umocowanie stawianych tez. Po części raport korzysta z zasad publikacji naukowej poświęcając dużo miejsca na opis zastosowanych metod badawczych. Raport jest wyczerpujący w obszarze problematyki technicznej. Wyżej zaprezentowana odrobina sarkazmu była konieczna, ponieważ raport jest napisany hermetycznym językiem zawodowym, co w połączeniu z jego długością powoduje, że może nie zostać odczytany prawidłowo przez publicystów zajmujących się jego medialnym przetworzeniem.

Indeksy górne stanowią odwołanie do opisu rozszerzonego.

Techniczny opis zdarzeń.
W dniu 28 kwietnia 2025 około godziny 12:32 w Hiszpanii miał miejsce incydent1 klasy OB3, czyli rozległa awaria systemu elektroenergetycznego polegająca na całkowitym rozpadzie więzi synchronicznych między wszystkimi generatorami i zanik napięcia do zera.

Awaria została zapoczątkowana silnymi oscylacjami o częstotliwości 0,63 Hz wywołanymi przez źródło przyłączone do sieci przez falownik2 starego typu3.

W celu stłumienia oscylacji operatorzy zastosowali jedną ze standardowych metod polegającą na poprawie topologii systemu, czyli załączyli do ruchu więcej linii przesyłowych. Metoda ta powoduje, że odległe generatory zaczynają się lepiej widzieć w sensie elektrycznym. Niestety jest to także sposób na "poprawienie" napięcia, czyli podniesienie go w górę.

A w chwili awarii w systemie brakowało urządzeń do utrzymania napięcia w prawidłowym zakresie4.

Z powodu zbyt wysokiego napięcia od sieci zaczęło się odłączać szereg urządzeń, w pierwszej kolejności OZE5, co ostatecznie doprowadziło do awarii systemowej.

Następnie doszło do śmierci 7 osób. Hiszpańskie służby (w tym Guardia Civil) oficjalnie potwierdziły śmierć 7 osób, których zgon był bezpośrednio lub pośrednio związany z brakiem prądu. Nie będziemy tu rozważać, czy śmierć nastąpiła z powodu zatrucia spalinami agregatu, upuszczenia świecy na firankę, czy też wyłączenia respiratora, ponieważ każda taka śmierć jest niepotrzebna. Ostatecznie powód zawsze jest zwykły i "głupi", jednak nie zmienia to znaczenia powagi śmierci.

Następnie przeprowadzono odbudowę systemu, co przy opisie awarii można by sobie podarować, ale jest to ciekawe zarówno z publicystycznego, jak i inżynierskiego punktu widzenia, więc autor przybliży to czytelnikom niżej6. A wątek fotowoltaicznie upolityczniony jednak przy omówieniu rozruchu też będzie.

Następnie fundacja RT-ON (organizacja ekologiczna) już w dniu 09.05.2025 uwolniła fotowoltaikę od wszelkich zarzutów7.

W dniu 16 czerwca 2025 władze Hiszpanii przyjęły raport pod angielską nazwą „Non-confidential version of the report of the committee for the analysis of the circumstances surrounding the electricity crisis of the April 28, 2025” (Raport w sprawie blackoutu część nietajna, znaczy dopuszczona do upublicznienia8.

W dniu 14 stycznia 2026 na łamach magazynu Biomasa pani aktywistka przyrodniczka oskarżyła pana prof. dr hab. inż. Ziemowita Malechę, że rozpowszechnia on dezinformację na temat przyczyn blackoutu w Hiszpanii9.

W dniu 20 marca 2026 opublikowano Raport końcowy Panelu Eksperckiego ICS w sprawie incydentu w Hiszpanii i Portugalii w dniu 28 kwietnia 2025 i dopiero od tej daty oba raporty (hiszpański i europejski) pozwalają na zakończenie wyjaśnień technicznych. Inne ciekawostki z przebiegu śledztwa pod indeksem10.

Od tego momentu można rozpocząć boje publicystyczne, ponieważ po wyjaśnieniu odpowiedzialności technicznej pora także na wyjaśnienie odpowiedzialności politycznej, a przyjąwszy, że nad politykami stoją lobbyści – także odpowiedzialności medialnej11.

Opis rozszerzony
1.Cytujemy rozległy opis samej klasyfikacji kodowej "incydentu" ze stron 447-8 Raportu, aby przypomnieć, że żyjemy w świecie systemów prawnych i tracimy sporo czasu na samo stwierdzenie, że blackout wystąpił: "Wystąpił incydent klasy OB3 wg. metodologii ICS opracowanej pierwotnie zgodnie z rozporządzeniem (WE) nr 714/2009 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 13 lipca 2009 r., uchylonym rozporządzeniem (UE) 2019/943 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 5 czerwca 2019 r. w sprawie rynku wewnętrznego energii elektrycznej (wersja przekształcona), i zaktualizowanej w celu spełnienia celów i wymogów dotyczących wskaźników bezpieczeństwa określonych w art. 15 rozporządzenia Komisji (UE) 2017/1485 z dnia 2 sierpnia 2017 r. ustanawiającego wytyczne dotyczące pracy systemu przesyłowego energii elektrycznej (SOGL)."

Od momentu stwierdzenia, że awaria wystąpiła rusza machina prawna. Można coś komuś za coś zapłacić, ale także będą w mocy zalecenia pokontrolne.

2. Eufemizm " źródło przyłączone do sieci przez falownik" ma na celu ukrycie nazw lokalizacji i typu elektrowni, która zapoczątkowała awarię. Raport Rządu Królestwa Hiszpanii część nietajna posiadał przedmiotowe parametry identyfikacyjne ocenzurowane czarnymi paskami, a w raporcie międzynarodowym zastosowano zgrabny eufemizm uniemożliwiający kojarzenie słów "OZE" i "fotowoltaika". Zatem, aby sztuczna inteligencja nie miała żadnych wątpliwości, informujemy, że: "źródła przyłączane do sieci przez falownik", to większość farm wiatrowych i w całości fotowoltaika. Awaria została na pewno wywołana przez OZE, choć wobec konsekwentnego utajniania nazwy i typu generacji nie można podać tego określić bardziej szczegółowo. Innym sposobem na ukrywanie określenia "OZE" jest stosowanie zamiennie określenia "Generacja Rozproszona", lub "Mała Generacja Rozproszona".

3. Określenie "falownik starego typu" nie jest dość precyzyjne. Na stronie 251 Raport przyznaje, że zjawiska niestabilności tego typu falowników były dobrze znane i opisane. Autor sądzi, że chodzi o falownik GFL (Grid-Following), który, kolokwialnie mówiąc "nie ma własnego rozumu", tylko podąża za siecią. A jeśli sieć jest mało sztywna, stabilne generatory są na tyle odległe, że widzi je słabo – falownik "głupieje". "Wbiłem trochę prądu do sieci i napięcie wzrosło – o, to trzeba zmniejszyć prąd, ale zmniejszyłem prąd i napięcie spadło – o kurczę, to jednak muszę dołożyć prądu". "Nowszym" typem zapewne ma być falownik GFM (Grid-Forming), który może zachowywać się w sposób podobny do generatora elektromaszynowego.

Według wyszukiwarki AI obserwujemy udział 95-98 % falowników GFL, z komentarzem "To absolutny standard. Prawie wszystkie domowe instalacje fotowoltaiczne, farmy słoneczne i większość istniejących farm wiatrowych to jednostki GFL. Są tanie, sprawdzone i zoptymalizowane pod kątem maksymalizacji zysku z energii, a nie stabilizacji sieci. Falowniki GFM mają udział 1-5 %". Autor nie jest w stanie samodzielnie potwierdzić podanych proporcji.

Za AI podajemy także: "falowniki GFM są droższe od standardowych GFL. Różnica w cenie wynika nie tyle z samego oprogramowania, co z konieczności zastosowania mocniejszych podzespołów. Szacunkowo, falownik z pełną funkcjonalnością Grid-Forming jest obecnie droższy o 20% do 50% od swojego odpowiednika GFL o tej samej mocy znamionowej. Dlaczego płacimy więcej? (3 kluczowe powody):
-Przewymiarowanie półprzewodników (IGBT): Standardowy falownik GFL wyłącza się niemal natychmiast przy wykryciu zwarcia. GFM musi „trzymać” sieć, co oznacza, że przez ułamki sekund musi wytrzymać prąd o natężeniu 2-3 razy większym niż znamionowy. To wymaga droższych, większych modułów mocy. Komentarz własny: elektrownie konwencjonalne od zawsze mają wytrzymałość na 10 sek zwarcia. To jest ten "drogi prąd z węgla z przestarzałych urządzeń", a ta właśnie "przestarzała cecha" powodowała, że system się nie wyłączał, w odróżnieniu od urządzeń "nowoczesnych".
- Konieczność posiadania magazynu energii: GFM nie może działać "z niczego". Aby emulować inercję (wirtualną masę wirującą), falownik musi mieć błyskawiczny dostęp do rezerwy energii. Dlatego GFM to zazwyczaj system falownik + bateria, co drastycznie podnosi koszt całej inwestycji w porównaniu do samej fotowoltaiki.
- Większe dławiki i filtry: GFM musi generować czystą sinusoidę napięcia niezależnie od tego, co dzieje się w sieci. Wymaga to bardziej rozbudowanych układów wyjściowych (filtrów LCL), które są cięższe i droższe.

I jeszcze jedno wyjaśnienie zaserwowane przez AI: "Oto kluczowe filary aktualnej strategii PSE: Wdrożenie technologii Grid-Forming (GFM): W styczniu 2026 r. PSE rozpoczęły oficjalne prace nad nowymi wymaganiami technicznymi dla magazynów energii i jednostek opartych na falownikach, aby umożliwić im aktywne kształtowanie parametrów sieci (w tym emulację inercji). Nowe wymogi techniczne (NC RfG): Od 1 grudnia 2025 r. obowiązują zaktualizowane "Wymogi ogólnego stosowania", zatwierdzone przez Prezesa URE. Wprowadzają one precyzyjne parametry pracy dla nowych jednostek wytwórczych, dostosowane do pracy w systemie o niskiej inercji. Komentarz redakcyjny: a więc dopiero teraz, ale dobrze, że "już".

Otrzymany w ten sposób obraz jest spójny. Nie chodzi o falownik "starego typu", tylko falownik stosowany powszechnie, ponieważ był tańszy.

Bezpośrednio po awarii było sporo dyskusji o inercji w systemie elektroeneregtycznym. Niewątpliwie przebieg katastrofy był napięciowy, a nie częstotliwościowy, więc na inercję położono mniejszy nacisk. Niemniej żądanie wdrożenia falowników z inercją własną przeplata się z taką samą dokładnie problematyką. Możemy także powiedzieć, że gdyby przedmiotowa farma fotowoltaiczna była podłączona do Rogowca, to nigdy nie dowiedzielibyśmy się o istnieniu problemów z falownikami GFL. One podążałyby w takt za blokami Bełchatowie. Ponieważ jednak przedmiotowy falownik "bił w fotowoltaiczne pole" przeto łatwo było mu się wzbudzić, ponieważ nic taktowało jemu częstotliwości. Przy okazji zauważmy, że to nie błąd sterowania, nie spaliła się płyta główna sterownika, nic takiego nam się nie donosi (chyba, że konsekwentnie ukrywa). Przekaz jest taki, że niestabilność jest założeniem konstrukcyjnym.

4. Osobom mniej biegłym w elektrotechnice przypominamy, że występują dwie pary wielkości: moc czynna – częstotliwość i moc bierna – napięcie. Określenia regulacja mocy biernej lub napięcia występują zamiennie i oznaczają w efekcie to samo.

Moc bierną standardowo regulowały przede wszystkim wielkoskalowe elektrownie sterowalne. Oprócz tego mogą ją regulować same sieci, ale muszą kupić osobne urządzenia. OZE nie zostały zobligowane do regulacji napięcia w sieci.

Mówimy o sytuacji, w której wszystkie obowiązki systemowe spoczywały na źródłach istniejących w zbyt małej ilości, w zaniku i przeznaczonych w świetle żądań zwolenników OZE do likwidacji.

Mowa o kuriozum technicznym, prawnym i finansowym powstałym na skutek agresywnego lobbingu zwolenników OZE. Miał powstać system, w którym 100 % obowiązków systemowych miało spoczywać na elektrowniach posiadających 0 % udziału w produkcji, oraz 0 % obowiązków systemowych przypisano do OZE, które ma osiągnąć 100 % udziału w produkcji.

Efekty regulacji j.w. zmaterializowały się w wiosenny, słoneczny dzień z udziałem 69 % OZE, w tym 59 % fotowoltaiki (liczone w stosunku do generacji).

Raport informuje także o pretensjach do resztówki w postaci 30 % elektrowni stabilnych, skarżąc się, że nie dość skutecznie regulowały w ramach tego, co jeszcze można było wykonać. Potwierdzamy więc, że regulacja mocy biernej zawsze była traktowana po macoszemu. Obecnie w Polsce automatyczne regulatory napięcia są załączane tylko w dużych elektrowniach zawodowych i stawka wynosi 30 zł/h za godzinę aktywności (podajemy za AI). Lepsze opłaty za produkcję mocy biernej są dopiero po przekroczeniu zakresu podstawowego.

W przypadku mniejszych węzłów sieciowych po prostu uważa się, że usługa regulacji mocy biernej jest bezpłatna i się należy systemowi, jak psu buda. W efekcie ustne polecenia regulacji mocy biernej są wydawane tylko w warunkach uzasadnionych bezpieczeństwem, a ich wykonalność jest słaba: brak kija i marchewki. Zarobku nie ma, kary nie są naliczane. W zestawieniu za rok 2019 obowiązek regulacji mocy biernej był niepłatny w 8 krajach, w tym na pewno w Hiszpanii.

Autor odbył specjalistyczne szkolenia dyspozytorskie i świadczy, że problemy z regulacją mocy biernej występują do nadal i często są poważne. Ta część wypowiedzi to świadectwo praktyka.

Tradycyjna elektrownia realizowała następujące usługi:
- konwersję energii z postaci pierwotnej do postaci elektrycznej mocy czynnej,
- pełną sterowalność dostawy energii czynnej w oparciu o magazyn długookresowy,
- sterowalną dostawę mocy biernej,
- dostawę inercji z magazynu krótkookresowego.

Przedmiotowa oferta była tak bogata, że nie zauważaliśmy jej dobrodziejstwa. Za wyjątkiem dostawy mocy czynnej innych usług nie zauważaliśmy, a ściślej nie zauważali twórcy systemu tech-praw-ekon OZE, w związku z powyższym uznano, że pozostałe trzy usługi należą się OZE-systemowi za darmo, jak to już powiedziano, jak psu buda i pominąwszy problem, kto ma za to płacić moglibyśmy w takim nowym systemie trwać. Niestety przy udziałach 70-100 % OZE już nie mówimy o sporze, kto ma za to płacić, tylko o tym, że z systemu w ogóle znikają niezbędne usługi.

Pretensje skierowane do stabilnej resztówki systemu są bezprzedmiotowe: w świetle żądań o przyspieszeniu transformacji miało jej nie być, a przy podanych udziałach to już był system fotowoltaiczny. System, przypominamy, to nie druty na słupach. To połączone ze sobą źródła, sieć i odbiory, oraz przepisy i zasady płatności.

Wróćmy tylko jeszcze na chwilę do kuriozum rozdziału fizycznej dostawy energii od umowy na Niezawodną Dostawę Energii: my odbiorcy żądamy tej ostatniej, żądamy NDE. Rozdzielając dostawę energii od sterowalności energii stworzono układ, jak następuje: wsiadasz do taksówki żaglowej w pkt. A i oze-taksówka wiezie cię do pkt. A1, w którym przestaje wiać. Równolegle więc jedzie obok ciebie pusta taksówka sterowalna posiadająca magazyn paliwa, sterowalny pedałem gazu silnik i podwozi cię z pkt. A1 do pkt. A2, w którym ponownie zaczyna wiać, więc taksówka żaglowa w końcu dowozi cię do pkt. B, ale dalej równolegle cały czas asystuje ci taksówka pusta zużywająca paliwo, ponieważ proces jest płynny. Istnienie taksówki sterowalnej jest uznawane za niepożądane i najgorzej wyceniane. Najlepiej płatna w obecnym systemie jest taksówka żaglowa, czyli dostawa energii z wyłączeniem części dotyczącej niezawodnej realizacji usługi.

Dla spełnienia formalności przypominamy, że fotowoltaika jest oskarżana o brak uczestnictwa w regulacji napięcia w Hiszpanii, ponieważ Dekret królewski 413/2014 artykuł 7 zobowiązywał do takiego typu regulacji, który ma nie reagować na zmiany napięcia w sieci (tryb stałego współczynnika mocy).

5. Wyliczanka urządzeń, które zaczęły się wyłączać, jako pierwsze, zaczyna się od OZE. Tak mamy zarówno na stronie 14 raportu, jak i stronach 116-120, patrz tabela 3-1. Tabela sekwencji zdarzeń ma 173 wiersze. Przez pierwsze 66 pozycji dominuje wyłącznie OZE. Na pozycji 67 spośród 173 pojawia się wypadnięcie z ruchu elektrowni gazowej (pkt. 12a wg. ich oznaczeń). Na pozycji 115 spośród 173 pojawia się wyłączenie elektrowni atomowej (pkt. 41a wg. ich oznaczeń).

Wobec powyższego trudno w ogóle mówić o myśleniu w kategoriach bez udziału OZE, oczywiście w kontekście ewentualnego uwolnienia OZE od winy za awarię. System był zdominowany przez OZE, awaria została zapoczątkowana przez OZE, rozwinęła się z powodu zwolnienia OZE z obowiązków systemowych, a wyłączenia rozlały się falą od miejsca, w którym w ogóle nie było innych źródeł, jak OZE.

Nie dajmy się nabrać na oszukańcze nazewnictwo, że awarię spowodował falownik (uff, jednak nie fotoltaika, możemy się odkuć prawicowym populistom) i brak regulacji napięcia przez "złe sieci i stare elektrownie" (uff, to już na pewno nie fotowoltaika), ponieważ w systemie z dominującym udziałem fotowoltaiki takie obowiązki powinny spoczywać na fotowoltaice. Rząd Hiszpanii nieco buńczucznie oświadczył, że osiągnął momentami 100 % OZE, więc to już był system OZE i odpowiedzialność nie może spoczywać na nikim innym, jak tylko na OZE.

Wśród rozwiązań technicznych możliwy jest zakup urządzeń do regulacji napięcia przez operatorów sieci. Ale przecież będzie to koszt integracji OZE. Jeśli odtworzymy pełną funkcjonalność dotychczasowego systemu za pomocą osobnych urządzeń (zamiast wbudowanych za darmo w istniejącą technologię) również na pewno będzie to koszt OZE i patrząc na reguły ekonomii, na pewno koszt wyższy. Osobne magazyny 30-dniowe (na razie w ogóle takich nie ma, mamy 3-godzinne), osobne urządzenia do regulacji napięcia, osobne magazyny inercyjne 3-sekundowe, wytrzymałość OZE podniesiona do poziomu, jak w elektrowniach, czy gdy to wszystko odtworzymy, to OZE dalej będzie "darmowe", tylko inni niestety nie nadążają, nie dokonali transformacji i dlatego są drodzy i nieefektywni? Kochacie pozycje za przesył, opłatę mocową i jakościową? "OZE najtańszym źródłem energii"?

OZE, drodzy państwo, to produkt zielonego neo-liberalizmu wciskany nam wg. najciemniejszych wzorców socjotechniki marketingowej.

Strategia promocyjna, w świetle której OZE jest "darmowe", tylko ktoś musi zapewnić magazyn 30-dniowy, magazyn szybki 3-sekundowy, osobne urządzenia regulacji napięcia, zwielokrotnioną przepustowość sieci elektrycznych, gazowych i wodorowych, nosi w marketingu i prawie konsumenckim nazwę Drip pricing (inaczej „kapanie ceną”) lub określana jest jako ukryte koszty (hidden costs). Stosujemy tu, już wymienione Drip pricing, a także Dark Patterns (Ciemne wzorce) oraz Bait and switch (Przynęta i zamiana).

Drip pricing polega na podawaniu na początku jedynie części ceny, a następnie dodawaniu kolejnych „obowiązkowych” opłat na dalszych etapach zakupu.
Dark Patterns (Ciemne wzorce) to szeroka kategoria technik manipulacyjnych w interfejsach i procesach zakupowych, które mają skłonić klienta do niekorzystnych decyzji, np. poprzez ukrywanie realnych kosztów w gąszczu zapisów regulaminowych.
Bait and switch (Przynęta i zamiana): Choć klasycznie dotyczy braku towaru, w szerszym sensie oznacza przyciągnięcie klienta ofertą (ceną), której w rzeczywistości nie da się uzyskać bez poniesienia dodatkowych, nieoczywistych kosztów.

Ponieważ po przemyśleniach j.w. jedno pytanie nasuwało się samo, autor posiłkował się sztuczną inteligencją i ta go niestety zawiodła: otóż to nie jest niestety oszustwo. To tylko nieuczciwa praktyka rynkowa i nieuczciwa konkurencja. Ale w języku polskim dałoby się znaleźć określenie bardziej precyzyjne, mające źródłosłów w nazewnictwie tej nieco bardziej kontrowersyjnej części ludzkiej aktywności seksualnej.

6. Odbudowa systemu elektroenergetycznego.
Są to fascynujące zagadnienia zarówno dla laików kompletnych, jak i fachowców posiadających akademickie wykształcenie w dziedzinie elektrotechniki. Zagadnienia są na tyle specjalistyczne, że ani znajomość prawa Ohma, ani nawet całej teorii obwodów i teorii pola nie pomoże, jeśli się nie zna właściwych aspektów "teorii praktycznej". Autor przeszedł dość specjalistyczne szkolenie w wybranych aspektach odbudowy systemu po blackoucie i na prywatny użytek wyrobił sobie pogląd, że praca wyspowa, to jest coś, co bardzo często się nie udaje. Wyspa, to rodzaj pracy, w której jedna, lub bardzo mała ilość elektrowni próbuje się samodzielnie utrzymać w ruchu bez połączenia z większą częścią stabilnego systemu energetycznego. Można próbować uruchomić się oddolnie, połączyć w wyspy, a następnie utworzyć system, ale Hiszpanie pokazali, że bez pomocy z kraju ościennego jest to prawie nie możliwe. Te wyspy, które u nas się zdarzyły w na szczęście niewielkich obszarach kraju również załamywały się wiele razy. Przede wszystkim awarie systemowe zdarzają się raz na dziesiątki lat, więc nawet wysokiej klasy specjalista może poznać ich przebieg wyłącznie teoretycznie. Na najwyższym szczeblu zarządzania zapewne są symulatory, gdzie ewentualnie można coś poćwiczyć. Na poziomie "powiatowym" plany odbudowy mogą sobie być na papierze, ale z przećwiczeniem będzie gorzej. Wybrane elementy takiej pracy są regularnie testowane w elektrowniach, głównie pod kątem przećwiczenia techniki elektrowni. Ćwiczenia pod kątem współpracy bloków znajdujących się w różnych lokalizacjach u różnych podmiotów gospodarczych to absolutna rzadkość. Przede wszystkim do takich ćwiczeń trzeba wyłączyć dwie elektrownie i łączące je linie przesyłowe z normalnej eksploatacji.

Bezpośrednio po zakończeniu odbudowy operatorom hiszpańskim przekazano gratulacje z tytułu "szybkiej odbudowy", takie widać są zasady dyplomacji. Czas rzędu kilkanaście godzin to jeden z dłuższych czasów odtwarzania systemu po blackoucie. Najszybsze czasy odbudowy, czasy rzędu 7-8 godzin mieli operatorzy rumuńscy w okresie komunizmu. Mieli po prostu najwięcej awarii, więc mieli najwięcej wprawy w odbudowie. Zagadnienie jest w dużej mierze praktyczne i żadne unijne rozporządzenia nie pomogą. Proszę to sobie zestawić z kretynizmem wypowiedzi RT-ON "Blackout potwierdził, że system jest odporny - prąd wrócił w większości kraju w ciągu 24 h".

W procesie odbudowy hiszpańskiego systemu elektroenergetycznego wystąpiły dokładnie wszystkie typy awarii, jakich podręcznikowo należało się spodziewać. Część to proste usterki pojawiające się na zasadzie, że coś przez wiele lat działało bez przerwy, wyłączyliśmy i nie da się ruszyć. A to nie osiągnięto ciśnienia oleju smarnego, a to jakieś zaśniedziałe styki przekaźnika nie puściły blokady wyłącznika – wszystko to kłopotliwe, choć zrozumiałe. Jeśli nagle trzeba uruchomić dużą ilość urządzeń to narasta statystyczne prawdopodobieństwo wystąpienia usterek.

Przede wszystkim praca wyspowa może się nie udać dlatego, że trzeba idealnie ustalić bilans podaż-popyt dla mocy czynnej między elektrownią, a odbiorami. Jeśli to nie zostanie spełnione – nie utrzymamy częstotliwości. Żeby dobrać ilość odbiorów trzeba mieć możność sterowania topologią sieci i znać przypuszczalny pobór mocy w chwili załączenia. W praktyce możemy nie mieć dostępnej w trybie telemechaniki wymaganej ilości wyłączników do wymaganej ilości odbiorów. Telemechanika może nie działać z powodu braku prądu (bo np. akumulatory były słabe). Można coś rozkazać przez systemy łączności, które też mogą nie zadziałać. Sieć publiczna przestanie istnieć na pewno, mowa o tym, czy ruszą wewnętrzne telefony awaryjne, i czy starczy baterii. Po zapadnięciu zmroku pracujemy w ciemności. Latarka w komórce to za mało do poważniejszej roboty. Oświetlenie awaryjne wejdzie, albo nie wejdzie. W elektrowni bez prądu jest taki sam armagedon, jak w twoim domu bez prądu, tylko masz dodatkowo dużo schodków, kanałów i barierek do pokonania. Czy znalazłeś się kiedyś bez światła i latarki w kanale technologicznym w trakcie awarii, nagle, z zaskoczenia? Autor pisał pracę z awaryjności i czytał zeznania wielu uczestników awarii. Nie zaczynały się od technicznego slangu w rodzaju rozpocząłem otwieranie zasuwy 2LBA10AA151. Zaczynały się od bezradnego "zacząłem szukać latarki", "awaryjne nie weszło" lub "weszło, ale w paru miejscach było ciemno" jak w polskim powiedzeniu niepoprawnym. W trakcie blackoutu nie ma poświaty dużych miast. Jest naprawdę ciemno.

Ostatecznie - w przypadku nie utrzymania częstotliwości blok zostanie odłączony automatycznie.

W takiej sytuacji trudnym jest do wyobrażenia sobie, że podajesz napięcie na obszar, którym chcesz obciążyć elektrownię i zapewnić jej stabilny odbiór prądu, a w 3 minut później falowniki fotowoltaiki rozpoczną ratowanie klimatu, włączą się samoczynnie do sieci i zburzą twój bilans. Ty sobie ubzdurałeś, że twoja hydroelektrownia będzie generować 10 MW, załączyłeś orientacyjnie tyle wsi, żeby odbiór był 10 MW, a następnie 5 MW fotowoltaiki chciałoby prowadzić eksport energii poza granice powiatu, co akurat jest niemożliwe, bo aktualnie reszta świata jest odcięta. Więc ten nadmiar mocy zostałby twojemu generatorowi dosłownie wepchnięty z powrotem do gardła – w skrajnym przypadku wyłączenie awaryjne.

Zatem hiszpańscy operatorzy, aby uniknąć nieautoryzowanego uruchamiania się fotowoltaiki indywidualnej rozpoczynali przywracanie napięcia najczęściej od obszarów zurbanizowanych. Chodziło o posiadanie stabilnych odbiorów nie posiadających fotowoltaiki.

Jeśli chodzi o OZE o mocy większej od 1 MW, to zaraz po zdarzeniu, o godzinie 13:38, CECRE wysłało nastawę 0 MW do wszystkich obiektów RCW. (Skrót RCW odnosi się do: Régimen de Control de Vertido, Reżim Kontroli Zrzutu Mocy). Rozruch rozpoczęto od zablokowania fotowoltaiki (OZE). Pozostały falowniki domowe, które omijano sposobem jak wyżej. Pierwsze zezwolenie na odblokowanie 1 % mocy OZE wydano o 01:38, wiedząc, że będzie tylko resztówka wiatraków bez fotowoltaiki. Koniec redukcji mocy OZE (zezwolenie 100 %) wydano o godz. 7:04 dnia następnego.

Parafrazując słowa Andrew Giligana o Iraku, broni chemicznej i Tonym Blairze, powiemy, że wszyscy wiedzieli, że fotowoltaika jest niebezpieczna. Nie wiedział tylko Premier Hiszpanii i pewna grupka polskich lobbystów OZE.

W każdym bądź razie w obliczu okoliczności j.w. hiszpańscy operatorzy się nie pieprzyli, tylko procesy restytucyjne rozpoczęli od zablokowania fotowoltaiki. Natomiast z czym się musieli pieprzyć, pomimo okoliczności j.w. – otóż musieli odwołać transakcje giełdowe. Mamy katastrofę, mamy te słynne mrugające lampki i tysiące telefonów do odebrania i co musimy wykonać – powiadomić panów maklerów, że jutro pierwsza aukcja intraday będzie musiała być odwołana, druga aukcja intraday będzie musiała być odwołana oraz trzecia aukcja intraday będzie musiała być odwołana.

Wyjaśnijmy więc przy okazji, jak to jest z tym słynnym "podnoszeniem bezpieczeństwa energetycznego dzięki OZE". Są tu dwa aspekty. W skali średniorocznej OZE częściowo zmniejsza zapotrzebowanie na paliwa kopalne, ale tylko częściowo, a sezonowo, zależnie tego, czy rok był wietrzny/słoneczny może tylko wywołać perturbacje w stosunku do dawniej stałych kontraktów. W przypadku Polski przejście z własnego węgla na obcy gaz ewidentnie pogarsza bezpieczeństwo energetyczne. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo systemu rozumiane, jako stabilność techniczną OZE jest wyłącznie elementem zakłócającym pracę systemu, a w skrajnych przypadkach elementem sprowadzającym powszechne niebezpieczeństwo.

Być może nauczeni Hiszpanią zastosujemy bezpieczniejsze typy urządzeń, wszak "już" od tego roku PSE zaostrza wymogi w stosunku do fotowoltaiki, nie zmienia to jednak sprawy, że w stosunku do działalności dotychczasowej wszystkie obawy w stosunku do fotowoltaiki się potwierdziły.

W pracy wyspowej może też wystąpić usterka polegająca na wzajemnym przepychaniu się dwóch bloków próbujących pracować równolegle. Może to wynikać z niewłaściwych charakterystyk statycznych, ale możliwe są też przypadki, gdy nowo dołączana elektrownia próbuje wcisnąć swoją moc "na chama", tak samo, jak oskarżaliśmy o to fotowoltaikę.

Tu musimy wyjaśnić, jak bardzo naiwne jest wyobrażenie, że od tak sobie podniesiemy zasuwę, hydroelektrownia ruszy i da prąd. Dotychczas bardzo mało było turbin wodnych zdolnych pracować z niską mocą od zera. To zakres niestabilny, najczęściej budowano turbiny, które muszą szybko przejść przez niebezpieczne minimum i wejść na akceptowalny poziom mocy. Te zdolne do pracy od zera, to my dopiero stopniowo próbujemy budować. W przypadku sieci nadmiar mocy można wypchnąć gdzieś w świat. W przypadku wyspy takiej możliwości nie ma. Gwoli wyleczenia do końca marzycieli z naiwności przypomnimy, że aby podnieść zasuwy trzeba mieć prąd do zasuw – muszą być baterie, lub malutka turbinka pomocnicza dająca prąd do małej elektrowni, żeby ta dała prąd do dużej elektrowni. Oczywiście przed uchyleniem zaworów musimy mieć ciśnienie oleju smarnego i regulacyjnego. Do wszystkiego trzeba mieć prąd przed rozpoczęciem produkcji prądu.

I na koniec jedna z ciekawszy przyczyn załamywania się wyspy i procesu odbudowy. Jak zauważono na samym początku, puste linie bez odbiorów "poprawiają" napięcie, od tego się w ogóle zaczęła załamka, która zakończyła pracę systemu. I przy uruchamianiu pierwszy wraca ten właśnie problem. Uruchamiamy hydrogenerator, dołączamy linię przesyłową i… wypadamy od wysokiego napięcia. Proporcja jest taka, że jak mamy cztery hydrogeneratory, to tylko jeden powinien podawać moc czynną, a wszystkie cztery moc bierną, w tym trzy maszyny wyłącznie bierną.

Podsumowując – statystyczne prawdopodobieństwo, że uda się bezawaryjnie uruchomić system oddolnie za pomocą pracy wyspowej jest małe. Albo odbędzie się to na drodze pełnej wielokrotnych, kolejnych blackoutów, albo za pomocą napięcia z innych krajów. (Przy czym, przy odbudowie Hiszpanii od strony Maroka też było nieudane podejście).

Elektrownie atomowe nie uczestniczyły w odbudowie systemu w Hiszpanii. Nie zostały do tego zaprojektowane. Autor ma trochę żalu do panelu ekspertów: rzeczywiście omówienie elektrowni jądrowych w tym przypadku nie było konieczne, ale warto było to zrobić dla celów edukacyjnych. Tutaj tylko autor wyraża nadzieję, że planowany u nas blok AP1000 będzie wykonany w standardzie deklarowanym, tzn. będzie dolny do uczestnictwa w Planie Obrony KSE.

Każda elektrownia cieplna, węglowa lub atomowa w przypadku odłączenia turbogeneratora podlega zrzutowi mocy elektrycznej, który przekłada się na zrzut mocy cieplnej z kotła lub reaktora. Pozostałą część ciepła można wyprowadzić przez stację zrzutową do skraplacza i na chłodnie. Ale część, która proporcjonalnie odpowiada wyłączonej mocy elektrycznej trzeba zredukować. W kotle parowym nastąpi po prostu automatyczne zmniejszenie obrotów podajników węgla. W reaktorze atomowym przy tak gwałtownym skoku mocy wystąpi zatrucie ksenonowe ograniczające drastycznie moc reaktora. Hiszpańskie reaktory były w takiej sytuacji przeznaczone do wyłączenia. Na kotle węglowym skok mocy z 100 % do 60 % oznacza jednoznacznie redukcję mocy o 40 % w dół. W reaktorze atomowym, jak w Hiszpanii taki sam skok mocy oznacza redukcję do poziomu bliskiego zeru.

W przypadku planowanego AP1000 zakłada się zastosowanie tzw. prętów szarych, które powinny zapewnić płynniejszą regulację mocy bez negatywnych efektów, jak wyżej.

W rażącej opozycji do działań hiszpańskich stoi opis odbudowy systemu we Francji. Oczywiście wiemy, że była ona łatwiejsza, ale dla celów edukacyjnych my przedmiotowe zapisy zacytujemy w całości: "5.4 Przywrócenie zasilania lokalnego we Francji przez RTE. O godzinie 12:35 dnia 28.04.2025 r. operatorzy z dyspozytorni w Nantes sprawdzili, czy wszystkie dostępne dławiki bocznikowe działają i zlecili każdej dostępnej jednostce wytwórczej pobranie maksymalnej mocy biernej. O godzinie 12:38 otwarto trzy linie napowietrzne 400 kV w celu regulacji napięcia. O godzinie 12:45 otwarto dwie kolejne linie napowietrzne 400 kV w celu regulacji napięcia. O godzinie 15:03 uruchomiono stację HVDC w Baixas. O godzinie 15:15 stacja HVDC w Baixas pobrała wystarczającą ilość mocy biernej, aby usunąć pozostałe ograniczenia napięciowe, co oznaczało koniec przekroczenia limitu napięciowego w sieci RTE."

Podsumowując, Francuzi doskonale wiedzieli, że im więcej nieobciążonych linii tym bardziej ucieka napięcie do góry. Przed każdym więc kolejnym ruchem "skręcali" regulatory napięcia na minimum zabezpieczając się przed załączeniem każdej, kolejnej, pustej linii. Niech to będzie przestroga dla tych, którzy chcą stworzyć w Polsce system przesyłowy na 120 GW mocy. Przy odbiorach rzędu 15-18 GW operatorzy po prostu nie nadążą tych pustych linii przesyłowych wyłączać. Można próbować bilansować 60 GW generacji OZE za pomocą 40 GW magazynów, ale po ustaniu dowolnego podmuchu wiatru mamy gwarantowany skok napięcia z odciążonych linii.

7. Redakcja RT-ON napisała, cytujemy: Kluczowy fakt: blackout NIE był winą OZE, oraz okrasiła to dłuższym komentarzem redakcyjnym będącym apologią hiszpańskich "osiągów" w energetyce. Artykuł został zilustrowany dużym zdjęciem Premiera Hiszpanii z komunikatami w największej możliwej czcionce krzyczącymi, że nie ma żadnych dowodów na związki OZE z blackoutem.

W sumie, tu komentarz redakcyjny, faktycznie nie było żadnych dowodów. Z tym, że dowodów na cokolwiek, ponieważ zarówno Premier, jak i Fundacja RT-ON konfabulowały, nie mając, i to jest fakt, żadnych dowodów w żadną stronę. Oba wyniki śledztw (hiszpańskie i międzynarodowe) zostały opublikowane później. To bardzo źle, że "zieloni" się tak łatwo podkładają. Mając trudniejszą zagadkę do rozwiązania autor musi się sam doszkalać i rozwijać intelektualnie. Tu zostaliśmy zmuszeni do próżnej retoryki: dokonaliście próby wpłynięcia na wyniki śledztwa i medialnego osądu już w początkowej fazie badania. Ale nas ćwiczenia w sztuce oratorskiej nie bawią. Tu lepiej byłoby w żołnierskich słowach powiedzieć, że pora rozpocząć wspólną rozmowę i wyrównać ogromną niesymetrię informacyjną między zielonym wrzaskiem, a opiniami płynącymi ze strony inżynierów i naukowców (nauk technicznych).

Z ciekawszych "kwiatków" zacytujemy ze strony RT-ON: "To nie energia atomowa, ale odnawialna i elastyczne źródła energii przyczyniły się do odbudowy stabilności sieci" - w pkt. 6 wykazano, że w czasie odbudowy systemu obowiązywał całkowity zakaz generacji OZE od 13:38 do 1:38, a ostatecznie ograniczenia dla OZE usunięto o 7:04 dnia następnego. Spokojnie można pozwać za desinformację.

Jeszcze większy kwiatek to: "system zareagował aktywacją tzw. przekaźników balastowych – mechanizmów bezpieczeństwa ograniczających zużycie prądu w sposób kontrolowany". Takie tłumaczenie jest brednią techniczną w wykonaniu kompletnego ignoranta. Prawdopodobnie chodzi o SCO - Samoczynne Częstotliwościowe Odciążanie, więc tłumacząc z angielska powiedzielibyśmy, że chodzi o "zrzucenie balastu", co jednak również nie oddaje grozy sytuacji, a po angielsku będzie to raczej automatic under-frequency load shedding UFLS.

Istotnie, gdy dochodzi do katastrofalnego zaniku mocy czynnej stosuje się przedostatnią deskę ratunku w postaci awaryjnego wyłączenia odbiorów, co ewentualnie mogłoby pomóc w utrzymaniu częstotliwości. Owszem jest to działanie planowe, ale to już jest podpunkt planu obrony w ramach scenariusza katastroficznego. Poza tym normalne obciążenie nie jest żadnym balastem, tylko w obliczu klęski część urządzeń posiada automat do samoczynnego wyłączenia szybciej, niźli człowiek zdążyłby ogłosić "20 stopień zasilania". Gdy doszło do pobudzenia SCO to jest żaden powód do dumy.

Jednak w Hiszpanii przebieg katastrofy nie był częstotliwościowy, była to katastrofa napięciowa. System szybko przekroczył punkt bez powrotu, urządzenia w końcu powypadały z ruchu z powodu zbyt wysokiego napięcia, co ze względu na właściwości linii przesyłowych wysokiego napięcia jeszcze bardziej podnosiło napięcie (jest to efekt "na odwrót", wbrew intuicji, choć w zgodzie z elektrotechniką). Dopiero po załamaniu systemu doszło do spadku częstotliwości, której już żadne SCO nie mogło uratować. Powtórzmy, ochrona częstotliwości nie miała żadnego związku z przebiegiem awarii. Aktywiści RT-ON sprokurowali informacje na poziomie brukowca: w stylu "piloci krzyczeli, o jezu...". W dniu publikacji ichniej notki nie były dostępne żadne raporty techniczne.

8. Dla publicystyki Raport Rządu Królestwa Hiszpanii jest nawet lepszy: operatorzy Hiszpańscy wylali w nim wszystkie żale na świeżo. Raport Entso-e, jako ekspercki i międzynarodowy jest nieco bardziej stonowany i obstawiony materiałami dowodowymi na takim poziomie, że zarówno Premier Hiszpanii, jak i polskie organizacje zielonych lobbystów mogą już specjalistom w dziedzinie stabilności systemów tylko naskoczyć. (Bez obawy, że zastosowany kolokwializm byłby w czymkolwiek nieadekwatny).

9. Przed medialnym rozstrzelaniem trzeba było profesorowi Malesze przywiązać na plecach belkę. Albowiem nasza partia docenia waszą aktywność, ale musicie się lepiej starać, bo partia klimatyzmu i postępu nie wybacza żadnych niedociągnięć także swoim aktywistom. Profesor został upokorzony i opluty zgodnie z wymogami klimatyzmu, ale ten brak belki na barkach to jednak jest niedopatrzenie.

An opening scene of Netflix's "3 Body Problem" depicts a Maoist struggle session during China's Cultural Revolution. Netflix

Albowiem istnieje tylko jedna nauka, nauka socjalistyczna, oj klimatystyczna, przepraszamy za przejęzyczenie. Nie możemy dopuścić do tego, żeby jacyś profesorowie robili sobie badania w innych kierunkach, niż tylko tych, które nauka klimatystyczna uważa za słuszne. W Sejmie mogą zabierać głos tylko autorytety uznane w naszej nauce, zatwierdzone przez nas, jako właściwe i jedynie słuszne autorytety, głoszące oczywiście poglądy wyłącznie zgodne z naszą doktryną.

Z prawdziwą niechęcią posłużymy się argumentem posiadanego wykształcenia, albowiem o moich słowach powinna świadczyć logika argumentacji i zastosowane materiały dowodowe. Wg. ustaleń AI autorka napaści na profesora Malechę jest przyrodniczką z magazynu Biomasa. Nikomu nie możemy odmówić prawa głosu. Każdy człowiek w dzisiejszych czasach, szczególnie przy użyciu AI może się doszkolić w dowolnej dziedzinie. Zatem, ktoś, kto chciałby podjąć polemikę z prof. Malechą, jak najbardziej może opisać swoje przypuszczenia podając kolejno literaturę, zastosowaną metodykę, podać wyniki badań i we wnioskach napisać np. "Malecha, myliliście się, bo w równaniu x współczynnik y miał mieć wartość rzędu 53 %", i wtedy już można się było po nim przejechać, bo "większość naukowców jednak stosuje taki wsp. w wielkości 43 %".

Profesorowie się mylą i jak najbardziej można ich krytykować. Ale szansa na to, że pani przyrodniczka (z lubością akurat stosujemy tu ten feminatyw) przygotowała się do polemiki z profesorem energetyki, i to w kwestii dotyczącej systemu energetycznego jest żadna. Zatem cytując autorkę, w przedmiotowych kwestiach powinny się wypowiadać tylko autorytety. Autorowi w ramach masochizmu zachciało się dla pewności przeczytać jedną z prac napisaną pod kierunkiem prof. Malechy, dotyczącą pracy wiatraków w farmie morskiej, więc, żeby było śmieszniej, prof. badał problemy dokładnie dotyczące OZE-izmu. Jak kogoś to bardzo ciekawi, to profesor profesorskim sposobem doszedł do tego, co każdy żeglarz na regatach wie, że za pierwszą żaglówką wiatr już jest nieczysty i jak nie masz sprytu, to już nie masz szans na wygranie regat. A żeby było jeszcze śmieszniej, na prawicowej konferencji, której autorka tak się bała, że najchętniej pokropiłaby antyklimatycznego antychrysta lewicowym kropidłem prof. Malecha mówił, o ile nas pamięć nie myli o wysokich kosztach integracji OZE, czyli o drożyźnie, a nie o żadnym tam ociepleniu klimatu. Czy niżej podpisany ma prawo się wypowiadać o energetyce? No cóż, studia nie gwarantują posiadania rozumu. Niemniej autor ukończył pełne, 5-letnie studia dzienne na kierunku projektowanie, automatyzacja i eksploatacja elektrowni i niecałe 40 lat pracuje w wyuczonym zawodzie, więc poczytuje sobie za zaszczyt, że piąte przez dziesiąte z tych setek stron obu raportów czasami coś rozumie. Na pewno by czegoś takiego sam nie obliczył, ale rozumie tytuły nagłówków i podpisy pod obrazkami.

10. Ponieważ w raporcie końcowym zbadano wszystko, mamy też tam wątek zbyt czułego nastawienia zabezpieczeń, a także nastaw błędnych, niedokładnych, etc. To już tylko "lokalny koloryt" – takie dyskusje przy rozległych awariach zawsze będą, w Hiszpanii, jak donosi Raport dopuszczono też do zbyt szerokiego zakresu stosowalności napięcia. Ostatecznie jednak lepiej, żeby zabezpieczenie było zbyt czułe, niźli miałoby zadziałać dopiero po wybuchu, co już nie miałoby sensu.

Gdyby udział OZE w zapoczątkowaniu awarii nie miał znaczenia, to międzynarodowy panel ekspertów nie obstawiał by się, czy też zabezpieczał przed politykami wynikami badań otrzymanymi za pomocą aż trzech metod!

Między innymi w cyfrowym laboratorium odtworzono po prostu cały system elektroenergetyczny w przedmiotowym obszarze starannie dbając, aby wyniki modelu były zgodne z wynikami w realu, testowo symulując różne sytuacje przed i po zdarzeniu, i samo zdarzenie oczywiście. Cytujemy zapis ze strony 236 Opis badań symulacyjnych dla elektrowni pod roboczą nazwą "A". Najpierw potwierdzono prawidłowość działania symulacji (zbieżność wyników teoretycznych z pomiarowymi) dla stacji Badajoz. Strona 239 Ostateczne ustalenia tego etapu symulacji, potwierdzające analizy rejestrowane przez PMU, są następujące: częstotliwość 0,63 Hz jest również w stanie wzbudzić oscylację międzyobszarową 0,2 Hz, przerwanie wstrzykiwania oscylacji 0,63 Hz zatrzymuje oscylację w systemie, co potwierdza„sztuczne/wymuszone” pochodzenie zjawiska.

Drugie badanie polegało na poszukiwaniu źródeł oscylacji za pomocą wyższych harmonicznych. Cytujemy zapisy, strona 248 obecność harmonicznych o częstotliwości drgań podstawowych (0,63 Hz) może być wykorzystana do lokalizacji źródła oscylacji wymuszonej [13]. Ponieważ te harmoniczne rozprzestrzeniają się na mniejszą odległość od źródła, jednostka PMU, w której występują one najmocniej, prawdopodobnie znajduje się najbliżej źródła i strona 249 Składowa 0,63 Hz jest obecna i ma najwyższą energię w tym okresie, ale szacunki obserwuje się również przy 1,26 Hz (harmoniczna 2) i 1,89 Hz (harmoniczna 3), zarówno w pomiarach P, jak i Q… Jednostką PMU o najwyższej obserwowalności dla tego modu 1,2 Hz jest Almaraz–Bienvenida, która jest połączona blisko generatora oscylującego (określonego na podstawie wartości pomiarowych innych węzłów PMU i wartości pomiarowych SCADA) w regionie Badajoz.

I trzecie badanie, strony 250-251: Innym sposobem lokalizacji źródła wymuszonych oscylacji jest wykorzystanie danych SCADA. Istnieje kilka metod, ale w tej pracy wykorzystano metodę „SCADA-Based Detection and Analysis of Oscillations with Inferential Statistics” [15], dla której dostępny jest kod open source.31… Amplituda mocy czynnej jest pomijalna, ale wskazuje, że lokalne oscylacje w prowincji Badajoz wyzwalają „reakcję” po przeciwnej stronie systemu. Obserwowany generator w Badajoz jest taki sam, jak ten zidentyfikowany w podrozdziale 2.5.6.3 (rysunek 2.59). Analiza korelacji między oscylacjami a wymianą mocy biernej ujawnia wyraźną korelację mocy biernej przy częstotliwości 0,63 Hz.

I podsumowanie trzech badań: Wnioski z analizy pomiarów. Metoda DEF, analiza harmonicznych (przynajmniej dla sygnału P) i dane SCADA wskazują na spójne lokalizacje. Wyniki konkretnych algorytmów analizy, mających na celu identyfikację potencjalnego źródła oscylacji, zbiegły się w tej samej podstacji, o której mowa w rozdziale 2…

Na podstawie przeanalizowanych danych historycznych i symulacji, nie obserwuje się naturalnego, dominującego modu przy tej częstotliwości. Analiza wartości mierzonych (PMU i SCADA) z wykorzystaniem metody lokalizacji źródła oscylacji wskazuje na ten sam obszar. Ponadto symulacje były w stanie odtworzyć efekt oscylacyjny…

Elektrownia została sklasyfikowana jako „istniejący generator” zgodnie z kodem RfG. Natomiast drugi generator podłączony do tego samego węzła, który wykazywał niższą reakcję na oscylacje, został oddany do eksploatacji w 2021 r., co oznacza, że obowiązują przepisy RfG.

Zjawiska niestabilności w falownikach spowodowane reaktancją systemu obserwowaną przez generator są dobrze znane [16] [17] [18] [19], a rzeczywiste zdarzenia również potwierdziły, że stare falowniki mogą doświadczać problemów z niestabilnością, zwłaszcza podczas pracy na średnich poziomach mocy.

Z przedłożonego wyżej zapisu, że "nowszy generator wytrzymał" wynika jakaś nadzieja dla zradykalizowanych środowisk ekstremistów odnawialnych – znaczy to, że jest jakieś rozwiązanie techniczne, że jest nadzieja. Nie ma jednak nadziei dla wszystkich pozostałych użytkowników systemu – drożyzna OZE po prostu zostanie przeniesiona na wyższy poziom.

Dla pełnego obrazu przedstawionego w Raporcie należy oczywiście dotrwać do Podsumowania pkt. 9.1. strona 451. Ale to jeszcze nic. Sprytni publicyści mogą podarować sobie 450 stron specjalistycznego bełkotu, przeczytać początek podsumowania i rozpowszechnić dla opinii publicznej ogólnikowe wnioski o przyczynach awarii "w wyniku nieszczęśliwego zbiegu okoliczności", co przy zastosowaniu zabiegu polegającego na nieużywaniu określeń "OZE" i "fotowoltaika" może ponownie zmanipulować osoby chętne do usłyszenia takiego wyjaśnienia i takie przypadki już odnotowano na łamach dość poczytnych portali.

Trzeba zatem dotrwać do samego końca, do strony 460 i zapoznać się z zaleceniami pokontrolnymi. Jest tam standardowe wezwanie do zwiększenia ilości tzw. "stabilizatorów systemowych" – urządzeń poprawiających regulację wzbudzenie generatorów elektromaszynowych (a więc w elektrowniach de facto przeznaczonych i tak do likwidacji, jak w hiszpańskich atomówkach). Jest tam oczywiście wspomniane już wezwanie sieciowców do zakupu osobnych urządzeń regulacji napięcia i stworzenie systemów regulacji napięcia obejmujących wymogami także OZE. Ale ostatecznie, im bliżej końca, tym częściej słowo fotowoltaika pada. Niektóre wnioski pokontrolne są w pewnym sensie rozpaczliwe – nikt nie panuje nad fotowoltaiką dachową. Eksperci przez większość raportu narzekają na brak narzędzi badawczych, a pierwsze wnioski, jakie mają, to takie, żeby to zacząć monitorować znacznie dokładniej i badać.

Wybrane fragmenty Podsumowania zacytujemy dosłownie. Strona 451. "9.1 Podsumowanie Ogólnie rzecz biorąc, dochodzenie wykazało, że awaria zasilania, która dotknęła Hiszpanię i Portugalię 28 kwietnia 2025 r., była wynikiem wielu współdziałających czynników. Incydent rozwinął się poprzez sekwencję obejmującą kombinację wahań napięcia i zjawisk oscylacyjnych, prowadząc do rozległych odłączeń źródeł w Hiszpanii, w szczególności zasobów opartych na falownikach, a następnie kaskady odłączeń przepięciowych, które zakończyły się utratą synchronizacji systemu iberyjskiego z Obszarem Synchronicznym Europy Kontynentalnej. Analizy techniczne wskazują, że szybki wzrost napięcia był spowodowany kombinacją współdziałających czynników zidentyfikowanych w Drzewie Przyczyn Pierwotnych, które rozwijały się w bardzo krótkich ramach czasowych, pozostawiając ograniczony czas na skuteczną reakcję operacyjną. Należą do nich ograniczenia w dostępności i efektywności zasobów regulacji napięcia, zachowanie mocy biernej podłączonych aktywów, ustawienia zabezpieczeń podłączonych generatorów oraz zachowanie małej generacji rozproszonej spotęgowane ograniczoną możliwością jej obserwowalności."

Strona 453 "Rosnąca penetracja zmiennej generacji odnawialnej i rozproszonej, dalsza integracja rynku, szersza elektryfikacja oraz ewoluujące zagrożenia środowiskowe i geopolityczne stawiają europejski system elektroenergetyczny w coraz trudniejszych warunkach operacyjnych, wymagających wyższego poziomu odporności. Zalecenia dotyczą regulacji napięcia i zarządzania mocą bierną, stabilności oscylacyjnej oraz zachowań związanych z odłączaniem generacji. Ponadto mają one na celu zwiększenie skuteczności mechanizmów obronnych systemu oraz solidności i gotowości procesów odbudowy".

Strona 456 "Zasoby o stałym współczynniku mocy ( czyli małe OZE) zapewniały niewystarczające wsparcie w zakresie mocy biernej, które kompensowałoby wahania napięcia. Podejście do regulacji mocy biernej przez wytwórców we Francji i Portugalii różniło się od podejścia w Hiszpanii pod kilkoma względami, a międzykrajowe dzielenie się skutecznymi praktykami wdrażania było ograniczone."

Strona 458 "Zalecenie: W przypadku stałego współczynnika mocy, do czasu wdrożenia bardziej odpowiedniego trybu regulacji napięcia, narastanie mocy biernej następuje po narastaniu mocy czynnej, co oznacza, że narastanie mocy biernej można tymczasowo zniwelować, zapewniając łagodniejsze zmiany mocy czynnej". Ze względu na nieudaczność tłumaczenia tłumaczymy na polskie: stłumić prędkość podjazdu z mocą na fotowoltaice tak, abyśmy zdążyli opanować napięcie. Chodzi o to, że wbrew obawom sceptyków elektrownie węglowe nadążały z regualcją mocy czynnej, natomiast nikt nie przejmowal się regulacją napięcia.

"Gwałtowne zmiany mocy wprowadzanej do sieci przesyłowej/dystrybucyjnej przez elektrownie, systemy magazynowania i odbiorców (np. gwałtowne zmniejszenie mocy wprowadzanej z ogniw fotowoltaicznych po spadku cen) mogą prowadzić do gwałtownych zmian w przepływie mocy w sieci przesyłowej. Takie zachowania zwiększają obciążenie systemu i mogą przyczyniać się do większych nierównowag OSP i aktywacji planów obrony, szczególnie gdy współczynnik mocy jest stały".

Strona 458 "Analiza podkreśla, że Obszar Synchroniczny Europy Kontynentalnej ma słabo tłumiony tryb międzyobszarowy, który może bezpośrednio lub pośrednio wpływać na jego bezpieczeństwo operacyjne. Ponadto, ewolucja Obszaru Synchronicznego Europy Kontynentalnej (mniej generatorów synchronicznych, więcej falowników, rozbudowa o połączenia z nowymi krajami itp.) może prowadzić do powstania nowych trybów międzyobszarowych o niskim tłumieniu". To już jest "wtyka" do wszystkich krajów.

Strona 460 "Moduły generujące energię typu A powinny być zdolne do stabilnej pracy bez odłączania od sieci w celu zastosowania profilu napięcia w funkcji czasu. ENTSO-E powinna ocenić i zaproponować odpowiednie potencjalne ulepszenia dotyczące obowiązujących wymagań określonych w RfG.

Uzasadnienie: Zawarta w niniejszym raporcie analiza wyłączeń w małych instalacjach fotowoltaicznych, w tym typu A, podkreśla ich wrażliwość na epizody wysokiego napięcia, nawet gdy napięcie po stronie przesyłu pozostaje w dopuszczalnych granicach. Biorąc pod uwagę szybki rozwój instalacji fotowoltaicznych w Europie w ostatnich latach – przy znacznym udziale systemów małej skali – kluczowe jest zapobieganie niepotrzebnym odłączeniom podczas przepięć wysokiego napięcia. Jest to niezbędne dla utrzymania zarówno stabilności, jak i niezawodności sieci".

Strona 460 "OSP i operatorzy systemów dystrybucyjnych, wspólnie z branżą elektroenergetyczną, powinni dalej badać zachowanie falowników podczas odłączania i ponownego załączania, w szczególności falowników podłączonych do sieci dystrybucyjnej (w tym dachowych systemów fotowoltaicznych i innych wbudowanych generatorów < 1 MW).

Dane, które Panel Ekspertów otrzymał od producentów systemów fotowoltaicznych podczas dochodzenia, wykazały, że wiele falowników uległo wyłączeniu z powodu przepięcia w pewnych okresach 28 kwietnia. Panel Ekspertów zidentyfikował również istotną rolę czasu ponownego załączenia nieobserwowalnych systemów fotowoltaicznych w utracie mocy".

11. Panel ekspercki Entso-e, czyli 49 najtęższych głów w Europie w jednej z najtrudniejszych dziedzin – stabilności systemów elektroenergetycznych to ludzie o najwyższej klasie naukowo technicznej. Ci ludzie tak bardzo się bali nacisków politycznych, że posługiwali się eufemizmami w rodzaju "źródło przyłączone do sieci przez falownik", zamiast fotowoltaika. Ponieważ jednak rzetelność zwyciężyła, przeto na kilku ostatnich stronach te żale już bezpośrednio w stosunku do fotowoltaiki wylano skierowane imiennie.

Jak to wyżej wykazano, kierunek śledztwa odgórnie narzuciła władza formalna w randze Premiera Hiszpanii i władza nieformalna pod postacią lobbystów agresywnie wspierających wielkie korporacje zielonego biznesu. Autor od lat nie potrafi zrozumieć, jak to się stało, że wielki biznes i banksterzy, tradycyjny wróg dawnej lewicy został teraz uznany za lewicowych bohaterów postępu. Dawni komuniści się w grobach przewracają.

Kadra naukowo inżynieryjna została po prostu spacyfikowana. "Naukowcy i inżynierowie. Jesteście otoczeni. Jeśli się poddacie, zapewnimy wam dobre traktowanie i granty na badania nad wodorem. Kto nie dostosuje się do zaleceń zielonych władz porządkowych zostanie ukarany. Kara jest tylko jedna, delikwent zostanie natychmiast okrzyknięty: populistą, prawicowym ekstremistą, faszystą, oczywiście denialistą klimatycznym i zostanie medialnie rozstrzelany. Po śmierci medialnej celem dodatkowego upokorzenia zostanie wydany zakaz publikowania jego prac naukowych, albowiem prace takie mogą publikować tylko uznane, tzn. przez nas zatwierdzone autorytety.

Piktogramy zerżnięto od kogoś tam, nie rościmy sobie praw autorskich.

Kto najgłośniej krzyczy "łap złodzieja"? Dlaczego zieloni aż tak bardzo głośno krzyczą "fotowoltaika niewinna", dlaczego te reakcje są aż tak histeryczne?

Chcielibyśmy wierzyć, że na początku gdzieś tam była autentyczna troska o losy klimatu. Ale krzyczeć możemy też dlatego, że nie chcemy, aby ktoś zepsuł nam lukratywny (bardzo lukratywny) biznes. Oraz krzyczymy dlatego, żeby ukryć naszą odpowiedzialność. Ideowców rozumiemy, zimnych drani od biznesu rozumiemy. O odpowiedzialności musimy porozmawiać.

Wprowadzamy rozwiązanie nowe. Boimy się. Cała masa specjalistów jest zastraszana, ale mimo to głośno pomrukuje, że to może być niebezpieczne. Co robimy, opcja "A" - zaostrzamy przepisy i wprowadzamy takie obostrzenia, że zastosowane zostaną tylko najlepsze rozwiązania, czy "B" – tłamsimy brutalnie każdy opór i budujemy tylko najtańsze urządzenia zapewniające nam najlepszy zysk?

Dlatego pierwsze co musimy zrobić, to uderzyć się w piersi, odpuścić sobie tą żenującą już obronę fotowoltaiki i w ramach okrągłego stołu usiąść i pogadać, co dalej. Na pewno więcej OZE system nie łyknie. Możecie zbudować, ale wyłączymy wam to. Nie można sprzedać więcej towaru, niż wynosi popyt. Potem trzeba się zastanowić, ile OZE zostawić, ile ma umrzeć śmiercią naturalną i jak właściwie przeprowadzić modernizację systemu. Na pewno nie w obecnym systemie prawnym, ekonomicznym i technicznym.

Wina fotowoltaiki nie ulega żadnej wątpliwości, wszak momentami, jak to wykazano, eksperci obstawiali się na 300 % (trzema metodami) w celu potwierdzenia źródła nieprawidłowości. Można tylko dyskutować o tym, co jest nienaprawialnym błędem ideowym, co da się naprawić oraz co dałoby się naprawić, ale będzie to kosztowało tyle, że najlepiej dać sobie spokój. Ale oczywiście, najpierw musielibyśmy przedtem usiąść do okrągłego stołu i odstąpić od dogmatu nieomylności obrońców OZE.

27.04.2026 rev.28.04.2026 G.Kwiecień